Konkretne wskazówki dotyczące tego, jak komunikować się z dzieckiem (i nie tylko): Nie zmuszajmy siebie oraz dziecka do rozmowy. Trzeba znaleźć odpowiedni czas do tego, aby móc ze sobą szczerze porozmawiać. Należy pamiętać, że to, co mówimy jest przez odbiorcę filtrowane i interpretowane. Każdy z nas jest inny i nie ma Niestety, po tym jak zaczynam rozmowę, następuje niezręczna cisza i nie mam o czym z tą drugą osobą rozmawiać. Tym sposobem jestem z ludźmi z grupy na „cześć, no i czasem mogę z nimi Święto Niepodległości, zabory i represje mogą być dla dzieci pojęciami abstrakcyjnymi lub też trudnymi emocjonalnie. Nie oznacza to, że należy unikać z nimi rozmów na te tematy. 11 listopada jest idealną okazją, by kształtować postawy patriotyczne, stosownie do wieku przedstawić Dobry manager musi lubić kontakt z ludźmi, umieć z nimi rozmawiać, a przede wszystkim być w stanie jasno i konkretnie przekazać polecenia, tak aby każdy wiedział, co ma robić. Chaos w komunikacji prowadzi do nieporozumień, niezadowolenia pracowników, rodzi konieczność poprawiania błędów i generuje opóźnienia w realizacji zadań. Oto kilka porad, jak dbać o relacje z nastolatkiem: utrzymuj otwartą komunikację: nastolatek potrzebuje poczucia, że może z Tobą porozmawiać o wszystkim. Zadbaj o to, aby rozmawiać z nim często, w sposób otwarty i przyjazny. Pamiętaj, by zamiast mówić - rozmawiać, i słuchaj tego, co mówi nastolatek. Zobacz 4 odpowiedzi na pytanie: O czym rozmawiać ze starszymi ludźmi ? Systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji z tej strony internetowej (web scraping), jak również eksploracja tekstu i danych (TDM) (w tym pobieranie i eksploracyjna analiza danych, indeksowanie stron internetowych, korzystanie z treści lub przeszukiwanie z pobieraniem baz danych), czy to przez roboty, web wydawać jak wzięty z kosmosu, ale jestem tego pewna jak niczego innego, że to właśnie przez to się taka stałam. ;-; Od tamtego wydarzenia zaczęłam zastanawiać się, czemu inni ludzi mogą rozmawiać z nią tak płynnie, swobodnie, a ja nie. Myślalam, że coś jest ze mną nie tak. Jako, że na ogólnie w Y9e6. Odpowiedzi Ovan odpowiedział(a) o 00:14 Sposobów oraz dróg do poradzenia sobie z Twoim problemem jest co najmniej kilka. Jednak jedno jest pewne, musisz to zrobić małymi kroczkami - bo wątpię byś była zdolna do heroicznych działań biorąc pod uwagę to co tutaj pierwsze, musi istnieć jakaś osoba - chociaż jedna z którą komunikuje Ci się w miarę dobrze i to na niej powinnaś sobie "potrenować". Po za tym, możesz też spróbować innych form niezobowiązującego kontaktu z innymi ludźmi, nie wcale nie mam na myśli tylko i wyłącznie "paczki szkolnej" ale ogólnie inne osoby. Na ulicy, w sklepie, w bibliotece, możesz pytać o godzinę- spytać się czy ktoś nie ma rozmienić jakiegoś banknotu (nie chodzi oto że potrzebujesz, musisz nauczyć się śmiałości swoich działań i kontaktu z obcymi osobami)- w bibliotece zagadać do czytającej osoby, no nie wiem spytać się co takiego czyta, żeby Ci opowiedziała o czym to jest, wymienić się opinią, może spróbować polecić jakąś inną książkę tej osobie- spróbuj podejść do nieznanego Ci chłopaka w mniej więcej swoim wieku i poprosić o pomoc w jakiejkolwiek sprawie która będzie miała ręce i nogi i nie wyda się udawana (płeć męska zazwyczaj bardzo chętnie pomaga płci żeńskiej bo podbudowuje swoje męskie ego)- spróbuj siadać w środkach komunikacji miejskiej obok innych osób, nie szukaj oazy spokoju, gdzieś w samym rogu- jeśli masz problem w rozmowie z innymi twarzą w twarz, spróbuj od pisania internetowego, później telefonicznego albo może jakiś skype czy coś ?Ostatecznie i tak wszystko zależy tylko i wyłącznie od Ciebie, bo sama musisz to w sobie przezwyciężyć, więc nie ma znaczenia ile przykładów Ci tutaj podam to o ile w głębi duszy nie będziesz tego mocno chciała i nie nabierzesz do siebie i otaczającego Cię świata odrobiny dystansu to i tak nic z tego nie będzie. Fred~ odpowiedział(a) o 00:17 Myślę, że rozumiem co czujesz. Twój problem tkwi w Twoim myśleniu. To co sobie myślisz i w co wierzysz, wszelkie te wyobrażenia, obawy, przeświadczenia przechodzą do podświadomości przez myślenie o nich i tam się "kodują ,i w efekcie wszystko to odczuwasz. Myślisz sobie, że jesteś beznadziejna, wierzysz w to i potem wydaje Ci się, że wszyscy tak myślą. Tak bardzo wierzysz w te negatywne aspekty, że one przenikają do rzeczywistości i ujawniają się. I jedyne co mogę Ci w tym wypadku poradzić to zmiana myślenia. Po co z góry zakładać złe rzeczy? Po co wmawiać sobie, że inni źle Cię ocenią ? Myśl o tym, że jesteś wyjątkowa, wyobrażaj sobie w głowie, dokładnie i szczegółowo sytuacje jak rozmawiasz z ludźmi, jak się do Ciebie uśmiechają i traktują Cię normalnie. Gdy sobie tak mentalnie zilustrujesz te sytuacje, łatwiej będzie Ci w nie uwierzyć i z innym spojrzeniem dasz radę wcielić je w mają ciekawsze rzeczy do roboty niż śmianie się z Ciebie. Serio. Co jest śmiesznego w zwykłym człowieku ? Nawet brzydka twarz nie jest powodem. Myśl o sobie lepiej, wmawiaj sobie rzeczy pozytywne i wyobrażaj szczegółowo sytuacje, w których Ci się udaje. Im bardziej uwierzysz i to "zobaczysz" - tym większa szansa, że to się ziści :).Ps. Z tym patrzeniem i śmianiem jest tak jak z nowymi butami. Gdy kupisz sobie nowe buty cieszysz się i masz wrażenie, że każdy zwraca na nie uwagę, podziwia je, patrzy się. Prawda jest jednak taka, że większość nawet nie zauważy nowości. Tak też zapewne jest z tym się i powodzenia! potrzeba akceptacji działa w dwóch kierunkach nie obawiaj się odbioru jeśli wysyłasz sygnał innego niż taki w jakim teraz znajdujesz się skup uwagę na sobie na czymś co wg Ciebie dowartościowuje Cię w oczach innych poczujesz się lepiej Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub Witam! Z Twojego listu nie wynika, że masz zszarganą opinię, tylko że niektóre osoby z innych klas żartują sobie Twoim kosztem. Masz kolegów w klasie, z dziewczynami też potrafisz pogadać. Warto, żebyś porozmawiał z zaufanymi osobami o tym, jak czujesz się, kiedy ci z innych klas sobie z Ciebie żartują. Wspólnie z kolegami możecie się im przeciwstawić i pokazać, że jesteś tak samo wartościowy, jak i oni. Zrzucenie nadwagi będzie miało na pewno pozytywne skutki, zarówno fizyczne (będziesz miał lepszą kondycję i ogólne zdrowie) oraz psychiczne (staniesz się bardziej atrakcyjny dla siebie). Warto jednak, żebyś ćwiczył takie sporty, które wpływają na poprawę ogólnego stanu organizmu. Sama sztanga może być uzupełnieniem aktywności fizycznej. Masz problemy z nawiązywaniem nowych kontaktów, więc sport może być tu bardzo przydatny. Możesz spróbować gier zespołowych, gdzie będziesz musiał uczyć się współpracować z innymi i rozmawiać z nimi. Zastanów się także, czy Twoje "odcinanie się" nie jest prowokacją dla tamtych osób. Próbując za wszelką cenę im dokuczyć po tym, jak sobie z Ciebie zażartowali możesz dawać im do zrozumienia, że Cię urazili i czujesz się bezradny w ich towarzystwie. Postaraj się popracować nad swoją pewnością siebie i naucz się siebie samego lubić. Każdą uwagę na Twój temat bierzesz głęboko do siebie. Pamiętaj natomiast, że ludzie czasem gadają, co im ślina na język przyniesie i niekoniecznie chcą Cię tym skrzywdzić. Pozdrawiam Może nie trzeba się zamartwiać, że nie jest się duszą towarzystwa. Jeśli zawsze umiałeś załatwiać sprawy ważne, urzędowe i inne ,to Twoja pewna nieśmiałość nie paraliżuje Cię. Po prostu nie masz daru lekkiej rozmowy " o niczym" i tyle. Najczęsciej takie osoby jeśli odważa się mowić o tym co naprawdę je interesuje, na czym się znają, co lubią lub dlaczego nie zgadzają sie z jakimiś poglądami zyskują jednego, dwóch przyjaciól ale takich z którymi utrzymują kontakt przez całe swoje dorosle życie. I najcześciej tez takie osoby jak odważa się zawalczyć o dziewczynę, ktora sobie umyślili lub dadzą się poderwać jakiejś upartej i odważnej, która sobie jego upatrzyła -tworzą z taką "oną" zupełnie udany związek. A to dlatego, że zakochane oczy tej dziewczyny budza odwagę do szerszej wypowiedzi, do odsłonienia swoich przemyśleń i wtedy dla onej dziewczyny okazuje się, że jest to bardzo interesujący partner ,z którym tworzy udany ona jest tak sprytna, że wie iż jesteś bardzo interesujący i pewne Twoje wycofane zachowania w grupie toleruje, bo wie, ze tylko ona ma dostęp do Twego wnętrza, do Twoich przemyśleń, do Twoich poglądow. Nie zamartwiaj się tak swoją pewnego rodzaju mrukliwością - nie jestes przez innych tępiony. Tyle, że nie masz charakteru bardzo otwartego czlowieka. Róznismy na tym padole ziemskim i przez to bardziej interesujący jako populacja. Na dylematy tysięcy rodziców jest bardzo skuteczny sposób - oddać inicjatywę namłodszym. Dziecko wie, kiedy chce zadać konkretne pytanie. Jeśli pozwolimy mu wyznaczyć rytm, nie musimy się bać, że powiemy o czymś za wcześnie – mówi Agnieszka Stein, psycholog, prekursorka rodzicielstwa bliskości w Polsce. Dodaje, że ta metoda będzie skuteczny, jeśli zostanie spełniony jeden istotny warunek. NEWSWEEK PSYCHOLOGIA: Gdy dochodzi do rozmów z dziećmi o seksie i seksualności, rodzice bywają spłoszeni, onieśmieleni, zdezorientowani. Dlaczego mamy taki kłopot z rozmowami na ten temat? AGNIESZKA STEIN: Najprostsze wyjaśnienie jest takie, że z nami nikt o tym nie rozmawiał, więc nie wiemy, jak się do tego zabrać. Wielu rodziców pyta mnie, jak to zrobić we właściwy sposób albo czy dla ich dzieci nie jest na takie rozmowy zbyt wcześnie. Mam poczucie, że to zdezorientowanie, o którym mówisz, bierze się przede wszystkim z dwóch rzeczy: z nadawania tej sytuacji jakiejś ogromnej wagi i z poczucia zaskoczenia, że to już teraz. Rodzice zazwyczaj wyobrażają sobie, że temat pojawi się później. Drugi powód jest taki, że temat seksualności wciąż jest w naszym społeczeństwie objęty tabu. Jeśli nie rozmawiamy o niej z dorosłymi, to tym bardziej trudno nam sobie wyobrazić taką rozmowę z dziećmi. Podczas warsztatów dla rodziców poświęconych seksualności przez kilka godzin rozmawiamy o seksie, żartujemy, mówimy różne słowa, oswajamy je, słyszymy wielokrotnie, jak inni ich używają. Rozmawiamy o takich rzeczach, o których się zwykle nie rozmawia. Po takich spotkaniach rodzice często mówią mi, jakie to dla nich cenne, że można lekko i swobodnie na ten temat rozmawiać. Czasem słyszę, że ci dorośli nigdy dotąd nie uczestniczyli w rozmowie na temat seksu, której nie towarzyszyłoby zażenowanie. Zgaduję więc, że dla większości z nich jest to zupełnie nowa sytuacja. Nie dziwi więc to, że kiedy rodzice wyobrażają sobie sytuację rozmowy z dzieckiem na ten temat, to postrzegają ją jako trudną. Wydaje nam się też, że seksualność to temat dla dorosłych. – I że dzieci trzeba przed nim chronić. Myślę, że rodzicom czasem włącza się lęk przed molestowaniem, przed tym, że jeśli porozmawiają z dzieckiem o seksualności i seksie i zrobią to zbyt wcześnie, to jakoś naruszą jego granice i powiedzą coś, co mu zaszkodzi. Tak jakby każdy kontakt dzieci z seksualnością jako pewnym obszarem życia był dla nich niebezpieczny. Wiąże się to z naszymi trudnościami z rozpoznawaniem granic drugiego człowieka. Dużo mówi się teraz o tym, jak trudno jest dwójce dorosłych rozpoznawać wzajemnie swoje granice w seksualności. A co dopiero, jak masz po drugiej stronie dziecko i pojawia się temat, który kojarzy ci się z seksualnością. To może paraliżować. Czujemy się tak zagubieni i niepewni, że wolimy zachować więcej dystansu, by przypadkiem tych granic nie naruszyć. – Zgadza się, czujemy się nieporadni i niepewni, bo często nie jesteśmy w stanie rozpoznawać i rozumieć nawet własnych granic. Jeszcze całkiem niedawno w ogóle nie mówiło się o granicach, tylko o tym co wolno, a czego nie wolno. I to na dodatek ktoś inny określał to, co wolno i czego nie wolno. Nie było to więc kwestią sprawdzania ze sobą, na co mam zgodę i na co ma zgodę druga osoba, ale kwestią pewnej roli społecznej i ogólnych oczekiwań. Nawet gdy ludzie mają otwartą postawę w stosunku do swojej seksualności, to w odniesieniu do dzieci robi się to już problematyczne. Trudno jest zobaczyć, że seksualność jest integralną częścią życia i wszystkie te rzeczy, które odnoszą się do całości życia człowieka, odnoszą się także do seksualności. To, co związane z seksem, mamy tendencję oddzielać od reszty życia i zamykać w jakiejś osobnej szufladzie. Jaki to ma wpływ na to, co nazywasz wychowaniem seksualnym? – Znaczący. Zgadzamy się, że dzieci, aby się rozwijać, potrzebują naszego zaufania, ale w obszarze seksualności częstą postawą wciąż jest nieufność. Gdy rozmawiamy o pozostałych obszarach życia, o potrzebach, rozwoju społecznym, o tym, że dziecko jest kimś, kto chce być w relacji i chce swoim udziałem ubogacać innych, coraz łatwiej jest rodzicom mieć zaufanie do dziecka i przyjąć, że wystarczy to, że nas obserwuje, że mu towarzyszymy i wspieramy je w rozwoju. Gdy natomiast przechodzimy do tematu seksualności, włącza nam się zupełnie inna terminologia: zasady moralne, wartości, zagrożenia, scenariusze, które miałyby się zrealizować. To jest sfera, w której trudno nam przyjąć, że dałoby się ją zaopiekować samym wsparciem. Uznajemy, że trzeba dziecku jednak narzucić, jak ma myśleć i działać. Uważamy, że nie da się spraw związanych z seksualnością uporządkować samym słuchaniem siebie i byciem w kontakcie ze sobą, ale potrzebna jest jakaś kontrola kultury. Czyli widzimy seksualność przez pryzmat zagrożeń. – Jest taki strach, że jak ktoś będzie miał bardzo pozytywny stosunek do seksualności, to od rana do wieczora będzie uprawiał seks z każdym dookoła. Bo to jest takie przyjemne, że człowiek nie jest w stanie sam się ograniczyć. Dlatego mało jest w rozmowie z dziećmi mówienia o przyjemności, pięknie, a dużo o zagrożeniach, lęku i zasadach moralnych. Tymczasem, jeżeli ludzie krzywdzą siebie i innych w obszarze seksualności, to nie dlatego, że seksualność za bardzo afirmują, tylko wręcz przeciwnie – dlatego, że mają z nią jakiś problem, trudność i zranienie. Pokutuje wielopokoleniowe tabu dotyczące seksualności. Jak możemy je przełamywać? – Ja bym powiedziała raczej: jak to zaopiekować i odkrywać. Tabu najmocniej oddziałuje wtedy, gdy jest niejawne. Funkcjonuje ono na zasadzie: nie mówimy o czymś, o czym wszyscy wiedzą, że o tym nie mówimy, ale nie można przyznać głośno, że o czymś się nie rozmawia, albo zapytać, dlaczego tak jest. Widzę, że jak się dotknie tabu i zada pytanie o to, dlaczego jakiegoś tematu się nie podejmuje, to ludzi to oburza. Jest wiele sposobów, by to, co ukryte, było bardziej jawne. Można zacząć od tego, by głośno o tym rozmawiać. Z drugiej strony, dobrze jest robić to z łagodnością dla siebie, czyli z szacunkiem dla siebie i dla swoich granic. Czyli określenie „przełamywać tabu” jest tu trochę nie na miejscu. – To nie jest coś, co robi się na siłę, co się łamie. To jest coś, co warto robić w uważności i trosce o wszystkich. Na to potrzeba czasu, bo nie da się tego zrobić szybciej, niż ktoś jest gotowy. Mam jednak pozytywne doświadczenia z tym, jak czasami bardzo proste rzeczy, rozmowa, wspólnota, dialog, są dla ludzi impulsem do rozwoju, otwierają ich i rozpoczynają proces świadomego kontaktu z własną seksualnością. Paradoksalnie wydaje się, że dzieci nie są najtrudniejszym rozmówcą, tylko takim, który nie ma jeszcze zahamowań. – Tak, w sytuacji rozmowy dorosłego z dzieckiem, to raczej dla dorosłego jest ona trudna. Dla dziecka jest to prosta sytuacja. Ono po prostu pyta, bo chce wiedzieć. Trudniejsza jest dla niego reakcja dorosłego, niż sam temat. Dla dzieci seksualność to w ogóle nie jest osobny temat, one uczą się tego dopiero od nas. Kiedy przychodzi czas na takie rozmowy? – Zaraz po urodzeniu. Najłatwiej jest wtedy, kiedy towarzyszy się dziecku w rozwoju, w tym, co ono przeżywa i czym się interesuje, nie czekając na jakiś konkretny czas. Gdy wyczekuje się odpowiedniego momentu, trudno jest zacząć i zawsze nam się wydaje, że to jeszcze nie dziś. Dorosły pytając, kiedy przyjdzie dobry czas, oczekuje, że to on będzie wiedział, kiedy jest właściwy moment i zainicjuje rozmowę. A to raczej dziecko wie, kiedy przychodzi czas na konkretne pytanie, które ono chce zadać. Pierwszego dnia dziecko zapyta, czemu mama jest inna niż tata, drugiego: „Co ty tu masz?”, trzeciego, co to jest podpaska. Kiedy to dziecko wyznacza rytm, nie musimy się bać, że powiemy o czymś zbyt wcześnie. Rodzice obawiają się, że może powiedzą za dużo, może wejdą za głęboko… – Można podać jedną konkretną informację na pytanie dziecka, a potem dopiero sprawdzać z nim, co ono na to. W ten sposób mówimy to, co dziecko potrzebuje wiedzieć i co go w danej chwili interesuje. Dzieci, na pytanie o to, skąd się biorą dzieci, są na pewnym etapie gotowe przyjąć na przykład wyjaśnienie, że łączą się komórka jajowa od mamy i plemnik od taty. Czasem dopiero rok później przychodzą i pytają, jak ten plemnik się tam znalazł. Jestem też spokojna o to, że dzieci potrafią pokazać, gdy nie chcą już więcej rozmawiać. Mówią: „Już nie mam czasu” albo zadają jakieś inne pytanie, zmieniając temat. Sygnalizują wyraźnie, kiedy mają dość. Czasem rodzice mają taki pomysł, że może lepiej dać książkę, skoro oni sami nie czują się w temacie swobodnie. Co ty na to? – Nasza trudność w rozmawianiu o seksie bierze się stąd, że rodzice dawali nam książki. To jest powtórzenie tej sytuacji. Dlatego może byłoby cenne, by nie dawać książki, ale usiąść z dzieckiem i powiedzieć: „Poczytajmy”. Albo nawet jeśli nie mamy pewności i nie czujemy się swobodnie, powiedzieć otwarcie: „Słuchaj, to dla mnie trudne pytanie. Ze mną rodzice o tym nie rozmawiali, ale ja z tobą chcę rozmawiać. Daj mi się zastanowić, bo chcę ci to wyjaśnić, ale potrzebuję się zastanowić jak”. Są różne sposoby na to, żeby o siebie w tej sytuacji zadbać. Na przykład, żeby nie być tym zaskoczonym, warto zacząć już wcześniej rozmawiać na temat seksualności z innymi dorosłymi. – Nawet jeśli nie ma się dziecka, to warto rozmawiać z dorosłymi o seksualności. Choć widzę, że dziecko bardzo motywuje ludzi w tej sferze. Czy szkoła może rodziców w wychowaniu seksualnym wesprzeć, czy lepiej by trzymała się od tego z daleka? – Myślę, że szkoła, czy chce tego, czy nie, ma swoją rolę w wychowaniu seksualnym, bo dziecko ma tam kontakt z ludźmi, a ci ludzie mają płeć. Również w podręcznikach szkolnych nie da się uniknąć przekazu dotyczącego seksualności. Wszyscy musieliby być narysowani jako kosmici pozbawieni płci. Pytałaś, kiedy rozmawiać o seksie. Ja myślę, że my cały czas o nim rozmawiamy, bo nawet kiedy omijamy ten temat, to i tak dziecko dostaje różne informacje, wynikające właśnie z faktu, że my o nim nie rozmawiamy. Wychowanie seksualne to coś, co każdy podejmuje, choć nie każdy robi to świadomie. Tak jest też ze szkołą. Może być tak, że szkoła działa, ale nieświadomie. Kiedy dzieci rysują penisy na ławkach, robi się z tego taka sensacja, która nie jest tylko o tym, że ktoś narysował coś na ławce, ale o tym, że to jest jakiś zakazany temat, który budzi oburzenie. Sytuacja, która dla dziecka świadczy o ciekawości i zabawie, przez dorosłych rozpatrywana jest w charakterze skandalu. To też jest moment, kiedy szkoła bardzo wyraźnie mówi dzieciom na temat seksualności, choć spodziewam się, że zaangażowani w to dorośli nie zdają sobie sprawy, co właśnie zrobili. Fakt, że szkoła ma udział w wychowaniu seksualnym budzi to mój niepokój. Pytanie, czy mamy na to wpływ, jeśli decydujemy się posłać dziecko do szkoły? – Mamy wpływ o tyle, że kiedy dziecko w domu jest zaopiekowane, to potem to, co widzi w szkole, konfrontuje z tym, czego doświadczyło w domu. Mamy więc wpływ na to, z jakimi informacjami i przekazem posyłamy swoje dziecko do szkoły, czasem mamy wpływ także na to, do jakiej je posyłamy szkoły. Kiedy widzimy w szkole sytuację, która jest trudna, możemy świadomie w niej dziecku towarzyszyć. W ten sposób wspieramy dziecko w tym, by to, co spotyka je w zewnętrznym świecie, było okazją do rozwoju, a nie mu ten rozwój utrudniało. Zetknięcie się ze stereotypami może być okazją do rozmowy, zyskiwania większej świadomości, własnego zdania, a nie sytuacja jakiejś straty. Nie chodzi o to, by dziecko chronić za wszelką cenę przed tą różnorodnością, bo ono się z nią i tak zetknie, ale żeby ta różnorodność mogła być tematem do rozmowy i okazją do wyrobienia sobie własnego zdania. Tekst pochodzi z najnowszego wydania „Newsweeka Psychologia” – już w kioskach i na W związku z tym, że wczoraj na Ukrainie wybuchła wojna, każdy z nas zastanawia się co dalej? Chciałybyśmy, abyście, jako nauczyciele/rodzice, nie tylko skupili się na własnych obawach, ale także zwrócili uwagę na Naszych uczniów. Dla wielu z nich jesteście autorytetami, osobami, na których mogą liczyć w trudnych sytuacjach. Postarajcie się, aby swoich obaw, lęku nie przekazywać uczniom. Oni też się boją…nie wiedzą…nie rozumieją, co się wokół nich dzieje. Zostaw swoje lęki na korytarzu. Bądź z uczniami, tak jak do tej pory – otwarty na rozmowy, wsparcie i przekazywanie wiedzy. Zwracamy się z prośbą, abyście byli uważni na siebie i innych. Oto kilka wskazówek, jak rozmawiać z dzieckiem na temat wojny: Rozmawiaj z uczniami, nie unikaj tematu – nazwij, powiedz co się wokół nas dzieje. Dostosuj język do wieku dziecka i opieraj się o fakty, na które dziecko jest gotowe: „W Ukrainie rozpoczęła się wojna. To znaczy, że prezydent Rosji podjął decyzję o ataku na Ukrainę. Ludzie z Ukrainy walczą i jest to niebezpieczne. Martwimy się o nich”, „Ludzie rozmawiają o wojnie w Ukrainie, martwią się o ludzi, którzy tam mieszkają, smucą się i złoszczą, bo wojna jest zła”. „Chcę, żebyś wiedział, że chcę byś o tym ze mną rozmawiał i pytał mnie, o wszystko, o co potrzebujesz zapytać”. Nazywaj i akceptuj swoje emocje. Nazwij je sobie i innymi. Bądź uważny na innych i stwórz atmosferę bezpieczną do rozmowy. Pamiętajcie, że to my regulujemy i to my jesteśmy osobami dorosłymi. Dzielenie się z innymi tym, co czujemy to jest nazywanie emocji, a nie zalanie emocjami naszych bliskich! Nie wyolbrzymiaj tego, co dzieje się wokół nas. Bądź uważny na siebie i dziecko. Skup się na tu i teraz. Zadawajmy pytania: co czujesz? Jak Ci z tym? Co masz na myśli? Czego się boisz? Odpowiadaj na pytania dziecka, jeśli zadaje odnośnie obecnej sytuacji. Nie bój się. Mów o faktach, nie kłam, nie oszukuj… Zwróć uwagę na zmiany w zachowaniu dziecka – czy czasem nie jest zamyślone, spięte, rozzłoszczone… Wyłącz wiadomości w TV – treści pokazywane w telewizji nie zawsze są dostosowanie do wieku dziecka. Wyłącz radio – porozmawiaj z dzieckiem o tym, co u niego, jak spędziło dzień… Może warto pomedytować w tym trudnym dla nas momencie – ćwiczenia oddechowe, elementy jogi, relaksacja… Ważne, abyście byli razem – spędźcie razem wspólnie czas, przytulcie się, zróbcie razem pyszny deser. Po prostu bądźcie ze swoimi bliskimi. Róbcie to, co zawsze robicie w tak trudnym czasie…nie zapominajcie o swoich zainteresowaniach i formach spędzania czasu wolnego. Dbajcie o siebie. Razem, uważni na innych, damy radę! Pozdrawiamy. Szkolni specjaliści

jak rozmawiać z ludźmi w szkole